Źródło: "Enfants de Medjugorje" – „Dzieci Medziugorja”

www.childrenofmedjugorje.com 

dnolan@childrenofmedjugorje.com

 


LIST   s. EMMANUEL


 

15 lutego 2004

Drogie Dzieci Medjugorja!

Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!

 

1. 4 lutego brat widzącej Mariji, Andrija Pavlović (lat 47), odszedł do Pana. 6 lutego przyjechała na pogrzeb Marija z Paolo. W r. 1988 uratowała bratu życie, dając mu jedną ze swych nerek. Podczas operacji w czasie snu Marija miała codzienne objawienie. Wstrząśnięty chirurg zauważył, że jego pacjentka doświadcza dla jego umysłu naukowca czegoś zupełnie niewytłumaczalnego. Język ciała Mariji odzwierciedlał jakieś bardzo szczególne doświadczenie. Był sceptycznie nastawiony na możliwość objawienia, ale gdy stwierdził, co się wydarzyło, stał się zwolennikiem Medjugorja!

 

Podczas tych ostatnich lat Andrija bardzo cierpiał i jego stan codziennie się pogarszał. Pozostawił żonę i czworo dzieci. Łatwo się zaprzyjaźniał i znało go wielu pielgrzymów. Podczas tych ostatnich lat ze względu na słaby stan zdrowia wykonywał różańce, używając kamyków, które zbierał na Wzgórzu Podbrdo, żeby zarobić na życie dla rodziny. (Dziękuję tym wszystkim z was, którzy kupili jego różańce i mu pomogli!) Teraz to on będzie pomagał nam z Nieba!

 

Andrija był żywym przykładem ośmiu błogosławieństw. Niósł swój krzyż z głęboko poruszającą pokorą, zachowując wśród przeciwności miły uśmiech. Na przykład – pośród innych krzyży – przez wiele lat, 3 razy w tygodniu, miał wykonywaną dializę, zawsze ufając Bogu i dziękując Mu! W noc jego śmierci uderzający był widok jego twarzy, promieniującej przez lekki uśmiech takim pokojem, że w pewien sposób przypominała nam twarz ojca Slavko trzy lata temu.

 

Mówiąc to nie chcę pozostawić Andriji jego własnemu losowi i sprawić, że pomyślicie, że on już nie potrzebuje modlitw i naszego wstawiennictwa. Przeciwnie, dlaczego by nie ofiarować Bogu jednego Ojcze nasz, Zdrowaś Mario i Chwała Ojcu? Jeśli jest już w Niebie, Bóg użyje tego, żeby pomóc innej duszy znajdującej się w większej potrzebie!

 

Matka Boża mówi nam w Medjugorju, żebyśmy się codziennie modlili za dusze w czyśćcu. To jest miłość! Powiedziała, że czyniąc tak, „pozyskujemy sobie orędowników, którzy będą nam pomagać za życia.” (6 listopada 1986) Wieś Medjugorje ciągle żyje tradycją, która zanikła w wielu krajach: gdy we wsi ktoś umrze, w kościele bije dzwon i ludzie, którzy go słyszą, zaczynają się modlić, zanim jeszcze się dowiedzą, kto to jest. Potem na Mszy św. wieczornej ksiądz ogłasza zgromadzonym imię zmarłego i czas pogrzebu. W tym momencie każdy się podnosi i odmawia za zmarłego jedno Ojcze nasz, jedno Zdrowaś Mario i jedno Chwała Ojcu. Zgodnie z tradycją trumna pozostaje otwarta aż do wyprowadzenia na cmentarz tak, żeby ci, którzy pragną podejść do trumny, uczynili to bez obaw i pomodlili się u boku zmarłego przyjaciela. Tutaj śmierci się nie ukrywa; to nie jest tabu. Nawet małe dzieci wiedzą, że jest droga, po której po tym życiu wszyscy powrócimy do Boga. Dla nich jest to normalne, śmierć jest częścią planu, na ziemi nie jesteśmy na zawsze. Następnie główną ulicą trumna jest niesiona w procesji przez czterech mężczyzn, podczas gdy księża prowadzą modlitwę za zmarłego. Po Mszy św. na cmentarzu przyjaciele przeprowadzają zbiórkę pieniędzy, żeby opłacić Msze św. ofiarowane za duszę stojącą w obliczu wieczności. Po pogrzebie sąsiedzi i krewni zajmują się sprawami materialnymi, takimi jak gotowanie w kuchni zmarłego, żeby rodzina mogła swobodnie zająć się przyjmowaniem gości.

 

2. Mówiąc do nas w swych orędziach jak żydowska matka, Gospa zawsze używa wielu słów, które są nam dobrze znane, lecz w języku biblijnym nabierają szczególnego znaczenia. Na przykład w ostatnim orędziu (patrz PS) używa słowa „poznać”. Żeby w pełni pojąć to, co chce nam przekazać, musimy w kontekście zdania: „za tych, którzy nie poznali miłości Bożej” przestudiować hebrajskie słowo „poznać”.

Po pierwsze Żyd w Biblii nie rozróżnia pomiędzy umysłem, który myśli a ciałem, które działa. Człowiek jest harmonijną całością. Używa się tego samego rdzenia „yada” („zna”) w stosunku do ucznia, który zna wiersz, jak w stosunku do komputera, który przechowuje informacje. Dla Żyda, nawet jeśli w pojmowaniu, patrzeniu, słuchaniu i zapamiętywaniu uczestniczy i działa rozum, to jako pierwsze zna serce, a nie umysł. To tłumaczy biblijne wyrażenie „lev lada at”„serce do poznawania”.

 

Po drugie termin „poznać” przyjmuje najważniejsze w Biblii znaczenie na samym początku, w Księdze Rodzaju, gdzie słowo „poznać” zostaje użyte do wyrażenia relacji małżeńskiej. Na przykład „Teraz mężczyzna poznał Ewę, swoją żonę i poczęła i urodziła Kaina” (Rdz 4,1). Znajdujemy to także w Ewangelii Mateusza w odniesieniu do Maryi i Józefa: „Wziął ją za żonę, lecz jej nie poznał” (1, 24). Te fragmenty ukazują rozmiar i głębię bliskości pomiędzy tym, który poznaje a tym, kto zostaje poznany. Poznać to być zjednoczonym i pozwolić się przemienić przez bliską relację tak, jak wzajemnie przemieniają się małżonkowie.

 

Z tym typem bliskiego poznania mamy do czynienia we wszystkich wymiarach, gdy chodzi o miłość Bożą, która dla człowieka jest najwyższym doświadczeniem. Tak więc w Swej modlitwie do Ojca Jezus mówi w ten sposób: „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.” (J 17,3) Znać Boga to po prostu żyć, być żywym; i to na całą wieczność! „Poznacie miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą” (Ef 3,19)

 

Teraz w całej pełni można ocenić orędzie Gospy, gdy mówi o „tych, którzy nie poznali miłości Bożej.” Ona widzi nas takimi, jakimi rzeczywiście jesteśmy, w doskonałym świetle Nieba; ale może także zobaczyć Boży plan dla nas, a więc ogromne błogosławieństwo, które tracimy, jeśli nie znamy Boga. Pragniemy pokoju i szczęścia, lecz mijamy się z bogactwem, jakie Bóg ofiaruje nam za darmo. Jako matce sprawia Jej to straszne cierpienie. Dlatego też Ona usilnie zachęca nas do modlitwy za niewierzących i do tego, żebyśmy nie dopuścili, żeby chociaż jedno z Jej dzieci zostało pozbawione szczęścia poznania Boga. Lecz w rzeczywistości liczy, że będziemy modlili się nie tylko za „niewierzących”, lecz także za siebie samych, posiadających w sobie obszary niewiary, czyli dziedziny życia, do których Boga jeszcze nie zaprosiliśmy jako króla (praca, życie emocjonalne, pieniądze, rozrywka, wakacje, ciało, seks, przeszłość, plany na przyszłość, itd.) Matka Boża zachęca nas do wewnętrznej jedności, chce nas „skompletować”, żebyśmy byli „pełni” tak jak Ona, w pełni naszego ludzkiego powołania – miłości! Istotnie: „Kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością.” (1J 4,7-8).

 

Pewnego dnia Mirjana doniosła, że „Gospa powiedziała, że kościoły pełne są niewierzących” (Matka Boża nie używa słowa „niewierzący”. Raczej mówi: „ci, którzy jeszcze nie poznali miłości Boga”.) Zdziwiona Mirjana spytała: „Ale jeśli przychodzą do kościoła, to czy nie jest to dlatego, że są wierzący!?” Matka Boża odparła: „Niektórzy przychodzą do kościoła spotkać się z przyjaciółmi lub z powodu tradycji; lecz nie przychodzą, żeby się spotkać z Bogiem. Ci ludzie to właśnie ci, którzy jeszcze nie poznali miłości Bożej." Także Jezus mówi o tej dysharmonii, gdy wypowiada się o tych, którzy uchodzą za znających Boga: „Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią.” (Mt 23,3) A św. Paweł mówi: „Twierdzą, że znają Boga, uczynkami zaś temu przeczą, będąc ludźmi obrzydliwymi, zbuntowanymi i niezdolnymi do żadnego dobrego czynu.” (Tt 1,16). To grzech złamał naszą osobową integralność, wewnętrzną harmonię pomiędzy poznaniem za pomocą umysłu i serca.

 

Droga Gospo, jesteśmy jeszcze tak daleko od poznania Boga! Prosimy Ciebie,

która jesteś zjednoczona w całej swej istocie, przyjdź nam z pomocą!

S. Emmanuel

 

PS: Orędzie z 25 stycznia 2004 „Drogie dzieci! Także dzisiaj wzywam was do modlitwy. Módlcie się, dzieci, w sposób szczególny za tych wszystkich, którzy nie poznali miłości Bożej. Módlcie się, żeby ich serca otworzyły się i zbliżyły do mojego Serca i Serca mojego Syna Jezusa, abyśmy mogli ich przemienić w ludzi pokoju i miłości. Dziękuję wam, że odpowiedziałyście na moje wezwanie.”