Źródło: "Enfants de Medjugorje" – „Dzieci Medziugorja”
dnolan@childrenofmedjugorje.com
LIST s. EMMANUEL
15 października 2004
Drogie Dzieci Medziugorja!
Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!
1. Pod koniec września, przed wyjazdem z Medziugorja na misję, poszłam do Mirjany i spytałam ją, co byłoby najważniejsze, żeby przekazać Amerykanom w moich konferencjach. Bez zastanowienia odparła: „Daj im nadzieję! Okaż im miłość!” Wspomniawszy kilka brzemion i problemów ludzi Zachodu skierowała moją uwagę na epidemię strachu, która dotyka dziś tak wielu serc. Wiemy dobrze, że Mirjana, tak jak pięcioro innych widzących, nie jest powściągliwa, gdy chodzi o dzielenie się wymagającymi słowami Najświętszej Panny. Jednakże tego ranka Mirjana zaskoczyła mnie, gdy powiedziała: „Ci, którzy się boją, nie są wierzący”. W pierwszej chwili te słowa mogłyby wydać się twarde. Lecz gdy się nad nimi zastanowimy, stają się powodem radości i nadziei. To jest bardzo proste: im bardziej przywiązujemy się do Jezusa, tym mniej się boimy. Im bardziej zbliżamy się do Boga, tym bardziej oddala się od nas lęk. Naprawdę musimy to sobie wbić do głowy, że lęk i miłość są nie do pogodzenia. Tam, gdzie jest miłość, nie ma lęku, a skoro Bóg jest czystą miłością, prawdziwa miłość wypędza lęk.
Mirjana przypomniała mi to cudowne orędzie otrzymane w latach 80-tych: „Ci, którzy obierają Boga Ojca za ojca swej rodziny, którzy obierają (Maryję) za matkę i którzy obierają Kościół za swój dom, nic nie muszą się lękać przyszłości, nic nie muszą się lękać tajemnic.” Niech te słowa zostaną oprawione w ramki w każdym domu! Bardzo mi się podoba sposób, w jaki to streszcza św. Paweł: „Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31)
Istotnie, jedyny lęk, jaki możemy sobie pozwolić wpuścić do naszego serca, to lęk przed tym, żeby nie zostać oddzielonym od Boga na zawsze (przez grzech ciężki i odrzucenie miłosierdzia). Zostać oddzielonym od Boga to prawdziwa klęska. Matka Boża podkreśla to w sposób następujący: „Proszę was, nie pozwalajcie, żebym wylewała krwawe łzy z powodu dusz, które zatracają się w grzechu.” (22 marca 1984)
Po rozmowie na temat lęku, Mirjana kontynuowała, mówiąc z przekonaniem: „Wiesz, nie ma niczego, czego nie moglibyśmy otrzymać przez modlitwę i post. Czasami ludzie pytają: ‘Mirjana, co mógłbym uczynić w tej sytuacji poza modlitwą?’ Tak pytają, ponieważ jeszcze nie zrozumieli wielkiej mocy modlitwy! Dlaczego mielibyśmy szukać innego środka, gdy mamy już ten najlepszy i najpotężniejszy? Nasz wysiłek powinien polegać na tym, żeby modlić się lepiej, żeby modlić się więcej, mając więcej zaufania do Boga, który nas prowadzi, jak ojciec swoje dzieci! To zaufanie nie pozostawia żadnego miejsca lękowi. To ono czyni naszą modlitwę tak potężną.”
Słysząc to, postanowiłam być czujna: gdy do mojego serca wślizgną się lęki, zamiast pozwolić funkcjonować mej wyobraźni, natychmiast zanurzę się w modlitwę.
Mirjana dodała: „Wielu pielgrzymów włoskich pyta mnie: ‘Mirjana, dlaczego Najświętsza Panna prosi w swych orędziach o to lub o tamto?’ Ależ my, widzący, nigdy nie pytamy Jej dlaczego!! Żadne z nas nawet by nie pomyślało, żeby Ją spytać dlaczego, ponieważ wiemy, że nasze życie jest w rękach Bożych.”
Mirjana ma rację; nie musimy wszystkiego zrozumieć. Zauważyłam, że do tej wielkiej mądrości doszli nie tylko widzący, lecz także większość wierzących Chorwatów. To bez wątpienia pochodzi ze świadomości Bożej transcendencji, którą oni potrafili zachować. Dla nich, Najświętsza Panna wie, dlaczego prosi, żeby zrobić to czy tamto i to im wystarczy. Pozostają w pokoju i po prostu to czynią. Moglibyśmy przyjąć tę postawę, ponieważ będąc posłusznymi najlepiej zrozumiemy podstawy tego, o co byliśmy proszeni. Nigdy nie zbłądzimy będąc posłusznymi woli Bożej! Lecz jeśli wypytujemy Boga o Jego intencje, zanim ruszymy w drogę do Niego, to jesteśmy wielkimi przegranymi. Po 23 latach objawień niektórzy pielgrzymi nie zaczęli jeszcze pościć, ponieważ ciągle pytają, dlaczego mają to czynić – w tym czasie, gdy te łaski były udzielane tym, którzy z wiarą dziecka po prostu pościli!
2. Dzięki Ci Panie, wreszcie weszliśmy w Rok Eucharystii! Utkwijmy bardziej niż dotąd nasz wzrok w Jezusie Eucharystycznym! Siostra Briege McKenna (USA) ostatnio powiedziała mi przez telefon, że Nieprzyjaciel zrobi wszystko, żeby nas odciągnąć i przeszkodzić nam w pełni przeżyć ten Rok Eucharystii. Otóż, mówi ona, to właśnie dzisiaj mamy zrobić to, co najważniejsze dla nas i dla świata.
Ojciec Święty jeszcze raz wykazuje łączność duchową z Najświętszą Panną, ogłaszając ten Rok Eucharystii. Odtąd możemy ukazać naszą łączność z nim pozostawiając w naszym życiu więcej miejsca na Eucharystię. Podczas pierwszych lat objawień Matka Boża wyrażała pragnienie, żeby w każdej parafii była adoracja Najświętszego Sakramentu. Dzisiaj większość parafii nie daje wiernym tej możliwości. Proponuję więc, żeby każdy z nas zaangażował się w pokorną modlitwę za swoją parafię i za swoją diecezję, żeby spełniło się pragnienie Gospy. 15 marca 84 dała to orędzie: „Nieustannie adorujcie Przenajświętszy Sakrament Ołtarza. Jestem zawsze obecna, gdy wierni są na adoracji. Wtedy otrzymują specjalne łaski.”
Istnieje wiele sposobów wyrażania naszej miłości Jezusowi w Eucharystii i do akcji możemy przystąpić bardzo konkretnie. Na przykład, znam kobietę, która nie ma wielkich środków, ale która od lat jest zaangażowana w przynoszenie świeżych kwiatów do wszystkich tabernakulów w swym mieście na znak miłości do Jezusa Eucharystycznego i do Maryi, jego Matki.
Przez Twoją modlitwę, droga Gospo, Matko Eucharystii, niech nasze życie będzie Mszą św., a nasza dusza hostią!
S. Emmanuel
P.S. Następny list będzie wysłany 15 listopada, chyba że będzie do przekazania jakieś ważniejsze wydarzenie.