Echo Maryi Królowej Pokoju
Strona Główna » Menu » Menu Górne » Strona Główna » Orędzie Matki Bożej z 02.06.2016r. dla Mirjany

Orędzie Matki Bożej z 02.06.2016r. dla Mirjany

„Drogie dzieci, jako Matka Kościoła, jako wasza Matka, uśmiecham się patrząc na was tu przychodzących, gromadzących się wokół mnie, szukających mnie. Moje przychodzenie do was jest dowodem miłości Nieba do was. Ono wskazuje wam drogę ku życiu wiecznemu, ku zbawieniu. Moi apostołowie, wy którzy staracie się mieć czyste serce, a w nim mojego Syna, jesteście na dobrej drodze. Wy, którzy poszukujecie mojego Syna, poszukujecie dobrej drogi. On pozostawił wiele znaków swojej miłości. Zostawił nadzieję. Łatwo Go znaleźć, jeśli gotowi jesteście do ofiary i pokuty, jeśli macie cierpliwość, jeśli okazujecie miłosierdzie i miłość swoim bliźnim. Wiele moich dzieci nie widzi i nie słyszy, bo nie chce tego. Nie przyjmują moich słów i moich dzieł, choć poprzez mnie, mój Syn przywołuje wszystkich. Jego Duch obdarza w światłości Ojca Niebieskiego, w jedności nieba z ziemią, we wzajemnej miłości, wszystkie moje dzieci, gdyż miłość przyzywa miłość i sprawia, że uczynki stają się ważniejsze od słów. Dlatego, apostołowie moi, módlcie się za swój Kościół, kochajcie go i czyńcie dzieła miłości. Bez względu na to jak jest zdradzany, raniony, Kościół trwa, gdyż pochodzi od Ojca Niebieskiego. Módlcie się za swoich pasterzy, abyście w nich widzieli ogrom miłości mojego Syna. Dziękuję wam!".

Komentarz:

Matka Kościoła

            Maryja jest Oblubienicą Ducha Świętego, Która bezustannie, świadomie przebywa w Obecności Trójcy Świętej. Żadne Jej słowo, nie upada na ziemię jak przystało na najlepszą uczennicę Syna. Ona niczego nie  wypowiada do nas bez powodu, dlatego od razu zwrócił moją uwagę Jej tytuł, jakim się dziś, na samym początku, nam przedstawia.

            Tak sobie myślę, że Maryja zapragnęła, już na początku, wprowadzić nas w sprzyjającą atmosferę rozważania tego orędzia, w Jej perspektywę, jako Matki Kościoła. Rozumiem, że inaczej mogłaby nam umknąć istota Jej dzisiejszego przesłania.

            Dlatego pomyślałam sobie, aby jeszcze raz rozważyć, co wyraża zaszczytny tytuł: Matki Kościoła. Kochani Siostry i Bracia, będę się z Wami dzielić.

            Pokorna Służebnica Pana, nasza ukochana Mama, jest Matką Boga! Jest Matką Głowy Mistycznego Ciała, które tworzymy. Jesteśmy zjednoczeni duchowymi więzami, których źródłem jest Duch Święty. Dzięki Niemu stanowimy jedność w absolutnej różnorodności. Mamy jednego Pana, od którego pochodzi Zbawienie i świętość, a Maryja jest Matką takiego Kościoła. Jedyny Syn Ojca, poczęty jako człowiek w łonie Maryi Dziewicy, jest „Chrystusem”, to znaczy namaszczonym przez Ducha Świętego od początku swojego ziemskiego życia (KKK 486).

            Maryja współpracowała w zaistnieniu tego Ciała i nadal współpracuje w Jego rozwoju! Maryja w Wieczerniku, razem z innymi kobietami i z Apostołami modliła się o zesłanie Ducha Świętego i wylanie się Jego charyzmatów i darów na nas – na Kościół! Tak, Matka Chrystusa jest z nami i jest jedną z nas, ale zarazem jest Kimś o wiele większym od nas. Większym przez swoją świętość, przez wyjątkowy związek ze swoim Synem. Ze względu na Jej doskonałość (Niepokalane Poczęcie, osobistą bezgrzeszność) i godność Bożej Rodzicielki, Maryja, spośród wszystkich ludzi, jest duchowo najbliżej Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Dlatego jest Ona dla nas, każdego z osobna i dla nas – Kościoła, szczególną Orędowniczką i Pośredniczką, między nami, grzesznymi, a Panem Bogiem!

            Uświadamiam sobie, że Maryja, Matka Kościoła objawia kobiecy wymiar Miłości Boga. Ona w doskonały sposób wyraża kobiecą Miłość ukorzenioną w Bogu!

            Po wniebowstąpieniu Jezusa, Maryja „modlitwami swymi wspierała początki Kościoła” i tak właśnie jest do dziś.

            Jestem taka szczęśliwa, że Maryja jest szczęśliwa! Ona uśmiecha się patrząc na nas, garnących się do Niej. Jej słowa jeszcze bardziej uświadamiają mi, że wszyscy razem jesteśmy Kościołem. To bardzo ważne, bo to znaczy, że musimy się strzec postawy „obserwatora”, który stoi z boku. Nie ma takiej roli w Żywym organizmie – Ciele Chrystusa! Dziecko Boże pozostające w takiej pozycji nie wnosi nic, oprócz destrukcyjnego wpływu na samego siebie, a przez to na inne dzieci Boże. Każdy z nas ma swoje miejsce posługi, przygotowane specjalnie dla nas! Nikt nas w tym miejscu nie zastąpi!

            To przychodzenie Mamy do dzieci, które tulą się do Jej spódnicy, jest dowodem Miłości naszego Ojca. Ojciec kocha dzieci i cieszy się, gdy one są szczęśliwe i cierpi, gdy one cierpią. Tak sobie myślę, że naprawdę ważne jest to nasze garnięcie się do Mamy, bo Ona nigdy nie przestaje być Matką z Kany Galilejskiej.

            Nasza Święta Matka nie chce, aby Jej przychodzenie na ziemię generowało atmosferę sensacji, a przez to było dla nas powodem do nieporozumień i spięć. Ona przychodzi, bo Bóg, z tęsknoty za nami, Ją posłał. Stwórca Wszechrzeczy daje w ten sposób, swojemu stworzeniu, kolejny dowód Miłości. Chwała Panu!

            W tym momencie czuję się tak, jakbym słyszała Abba Ojcze, który mówi do Matki: Idź Maryjo, Pełna Łaski, zagarniaj moje dzieci do Jezusa i przyprowadzajcie je do Mnie, tak bardzo je kocham. Maryjo, pokazuj im najkrótszą drogę do Domu! A Tą jedyną, najkrótszą Drogą, kochani Siostry i Bracia jest Chrystus. Maryja chce wprowadzać nas w silną, żywą zażyłość ze Swoim Synem.

            Cieszę się słowami Maryi: Moi apostołowie, wy którzy staracie się mieć czyste serce, a w nim mojego Syna, jesteście na dobrej drodze. Wy, którzy poszukujecie mojego Syna, poszukujecie dobrej drogi. Syn Maryi to dobra droga,  pełna znaków Jego Miłości i nadziei! Przypominajmy sobie o wszystkich, konkretnych znakach Bożej Miłości, jakie pamiętamy, miejmy w świadomości, czym stały się dla każdego z nas....

            Matka Kościoła uświadamia nam, że w poszukiwaniu Dobrej drogi zawsze chodzi o czyste serce. Ono musi być opróżnione ze wszystkiego, co zawadza w byciu „przeźroczystym”. Wszystko, co pozostaje w nas „niedoczyszczone”, wszystkie nasze bożki, szkodzą w świadczeniu o Bogu. Zakłamują Prawdę, o Jezusie - Ikonie Miłości Miłosiernej Ojca...

             Potężna Niewiasta, Maryja ma całkowicie czyste serce, dlatego jest Ono w całości wypełnione i zanurzone w relacji Trójjedynego Boga. My nie musimy mieć tak czystego serca jak Ona, bo nie jesteśmy do tego zdolni. Jezus wchodzi w nie, gdy jest na tyle czyste, na ile w danym momencie jesteśmy w stanie pozwolić Mu się uwolnić od samych siebie.

           Świadomość, że Jezus nigdy nie wymaga ode mnie czegoś, do czego nie jestem zdolna sprawia, że czuję ulgę. W innym razie mój Pan nie mógłby mieszkać we mnie. Chwała Panu! 

            Jestem świadoma i rozradowana, że to Duch Święty, Miłość Ojca i Syna wykonuje, w wiecznym Teraz, wszystko, co trzeba. On działa we mnie i przeze mnie. Wykonuje, co potrzeba w nas i przez nas – Wspólnotę Kościoła! Nie powinniśmy się martwić czymś, co nie leży w naszych możliwościach, a raczej pamiętać, że Ten, Który unosi się nad chaosem, potrzebuje czystego naczynia!

            Maryjo! Matko Kościoła, nasza Matko, oręduj za nami, byśmy byli zdolni przyjmować dary i charyzmaty, które są potrzebne TU i TERAZ nam - Kościołowi. Bardzo potrzebujemy Twojego wstawiennictwa, Maryjo, bo przygniata nas to, co widzimy w sobie i w świecie: naszą grzeszność i słabość. Niech dzięki Twojej modlitwie, buduje się w nas gotowość, by nie przeszkadzać Jezusowi, który chce w Duchu Świętym z woli Ojca, czynić w nas i przez nas NOWE!

            Nasza Święta Mama „nie owija w bawełnę”, Ona wie, że „bujanie w chmurach” jest groźne dla Jej Kościoła. Jej dzieci mają twardo chodzić po ziemi z „Chrystusem żyjącym w nas”. Maryja od razu ściśle określa, kto jest w stanie tą Drogę – Jezusa odnaleźć, przez wejście z Nim w ścisłą zażyłość.

            Łatwo Go znaleźć, jeśli gotowi jesteśmy do ofiary i pokuty, które są nieodzowne, aby Jezus mógł zacząć nas uzdrawiać i uwalniać. Jemu nie przeszkadza, że ktoś jeszcze nie zauważa, że ma jakiś problem w sobie. Jezus mu go pokaże w Prawdzie, z miłością.

            Ale jeśli ktoś będzie wypierał swoje zranienia i grzeszność.... Zbawiciel takiej osobie nie pomoże! Taki człowiek będzie zaburzać jedność w różnorodności Kościoła, bo nie ma w nim Pokoju i Ładu.

            Nasza Matka dodaje jeszcze, że tym dzieciom łatwo odnaleźć Jej Syna, które mają cierpliwość i okazują miłosierdzie oraz miłość swoim bliźnim.

Naprawdę, Maryja w swoich orędziach, ani na jotę nie odchodzi od Ewangelii: A zatem zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój (Ef 4,1-3). Matce Kościoła chodzi o Nowe życie ochrzczonych w Kościele i świecie. Chwała Panu!

            I wydawałoby się, że spełnienie pragnień Boga, które wyraża Maryja, jest kwestią dłuższego lub krótszego procesu dezintegracji tego, co w nas stare i grzeszne, by narodził się nowy człowiek z Ducha, już bez wszystkich niepotrzebnych obciążeń. Ale Maryja dalej mówi:  Wiele moich dzieci nie widzi i nie słyszy, bo nie chce tego. Tu dochodzimy do korzenia problemów, w Kościele, który stanowimy. Gdy dzieci nie chcą się zmienić, bezradność Ojca Niebieskiego i naszej Matki, jest bólem nie do opisania. Wiedzą to ci, którzy sami doświadczyli bezradności w ratowaniu swoich dzieci przed złem.

Maryja uświadamia nam, że problem uzdrowienia każdego z nas, a przez to Kościoła, nie tkwi w naszej grzeszności! Jesteśmy skażeni grzechem pierworodnym i Bóg wie, że będziemy upadać. Ale nasz Jezus stworzył dla nas cudowną przestrzeń Kościół wraz ze wszystkimi sakramentami, które leczą. Prawdziwym zagrożeniem dla nas - Kościoła  jest zaprzeczanie i wypieranie, że to nie my potrzebujemy nawrócenia, zmiany myślenia i widzenia rzeczywistości, tylko inni.

Taka postawa wynika często z niechęci do wysiłku, związanego z procesem przemian w nas, jak również  z lęku przed wyjściem z tego, co się zna: Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym»” (Mk 7,21-23).

            Naszej Maryi jest przykro i ze smutkiem dzieli się dalej z nami, że są dzieci, które: Nie przyjmują Jej słów i Jej dzieł, choć poprzez Nią, Jej Syn przywołuje wszystkich! Trudno Jej patrzeć, jak wielka rzesza Jej dzieci dobrowolnie idzie błędną drogą.

            Na prawdę, jak raniące i nietaktowne to zachowanie wobec Zbawiciela! Matka cierpi widząc, jak Jej Święte Dziecko jest obrażane brakiem zaufania i niedowierzaniem, bo sama widziała jakim kosztem zdobył to, co teraz z głupoty i pychy odrzuca wielu z nas.

            Tymczasem Duch naszego Jezusa obdarza w światłości Ojca Niebieskiego, w jedności nieba z ziemią, we wzajemnej miłości, wszystkie dzieci Maryi, gdyż miłość przyzywa miłość i sprawia, że uczynki stają się ważniejsze od słów. Dlatego właśnie, my apostołowie Maryi, mamy z całych sił, całym jestestwem modlić się za nasz Kościół! Mamy Go kochać i czynić dzieła miłości. W Kościele nie ma roli „obserwatora”!

Taka postawa jest źródłem zła: osądów, krytykowania, wytykania, szukania potknięć innych, by potem, robiąc zamieszanie, odwracać swoją i innych uwagę od własnych, nie pozałatwianych problemów. Taką postawą szemrania i ataków, niektórzy z nas, radzą sobie z brakiem poczucia własnej wartości. To częste zranienie, które szkodzi nam i innym, do momentu, gdy nie postawimy Jezusa na pierwszym miejscu w każdej dziedzinie życia. Gdy tylko oddajemy życie Jezusowi, On natychmiast zaczyna uzdrawiać nasze zranienie i budzi w nas świadomość godności  Dziedziców Króla.

            Dla mnie kluczowym zdaniem tego orędzia, które wszystko wyjaśnia, są słowa: Bez względu na to jak jest zdradzany, raniony, Kościół trwa, gdyż pochodzi od Ojca Niebieskiego.

            Tak kochani Siostry i Bracia! Maryja mówi nam po prostu: nie koncentruj uwagi na tym co nie trzeba! Nie lękaj się, co będzie z Kościołem! On zawsze będzie trwał! Nie zaprzątaj umysłu co się stanie z tym, czego Bóg strzeże. Lepiej skoncentrować się na poddawaniu procesowi nawrócenia, byśmy nie unikali bólu stawania w Prawdzie. Lepiej skoncentrować się  na przebaczeniu swojemu współbratu, aktem woli, by serce mogło się otworzyć na łaski, które Jezus wylewa ciągle na nas.

Maryjo, najlepsza Wstawienniczko! Prosimy pomóż nam pozostawać w czujności, abyśmy przypadkiem  swoim brakiem nawrócenia nie zasłaniali Jezusa! Tym pragniemy się zajmować Maryjo! A nasz Brat Jezus, zajmie się wszystkim, co do Niego należy. To Jemu przede wszystkim zależy, aby jak najszybciej objawiło się synostwo Boże!

            Tak kochani Siostry i Bracia koncentrujmy się na poddawaniu się procesowi oczyszczania serca, zamiast osądzania innych, żeby Jezus mógł w nas przebywać, by Duch Święty mógł przez nas wszystko zrobić, co potrzebne TU i TERAZ. Niech się tak stanie. Amen.

Bogumiła

 

 

 

     

Oferta miesiąca:

  • Bieżące wydanie w formacie PDF "Echa Medziugorja" zawiera tylko 1 stronę wydania papierowego. Osoby zainteresowane otrzymywaniem pełnej wersji „Echa” drogą elektroniczną, proszone są o podanie swoich danych ... (czytaj więcej)